No i muszę się przyznać, że piekłam je po raz pierwszy. Zachęcona jednak wszechobecną opinią, że wychodzą zawsze, bo brownies z natury jest zakalcem, podjęłam się wyzwania. No i z miejsca zakochałam się tym cieście. Prostota wykonania i niebiański smak mojej ukochanej gorzkiej czekolady, jeśli o mnie chodzi czekolada mleczna mogłaby nie istnieć, sprawiły że otworzyła się przede mną nowa droga brownies. Myślę, że to nowa ciekawa droga:). No i jeśli chodzi o fruktozę, to idealnie nadaje się do tego ciasta.
Składniki:
- 2 tabliczki czekolady gorzkiej
- kostka masła
- 5 jajek
- 200 g fruktozy ( lub 300 g cukru)
- 100 g mąki
- 100 g migdałów
- 2 łyżki gorzkiego kakao
- 2 łyżki cukru pudru
Przygotowanie:
W garnku zagotowujemy wodę umieszczamy nad nim miseczkę i w tak przygotowanej kąpieli wodnej rozpuszczamy 1 1/2 tabliczki czekolady, masło i fruktozę ( lub cukier), oraz kakao. Gdy składniki się rozpuszczą i połączą, odstawiamy je do ostygnięcia. Gdy masa czekoladowa przestygnie, łączymy ją z roztrzepanymi jajkami, następnie dodajemy pokrojone orzechy i pokrojoną 1/2 tabliczki czekolady. Na koniec dodajemy do ciasta mąkę, wszystko dokładnie mieszamy.
Blachę średniej wielkości, może być także tortownica smarujemy masłem i wlewamy ciasto. Brownies pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 20-25 minut, przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.







Leave a Reply